Łoj, w Warszawie było z tym wypędzaniem o wiele-wiele gorzej! i przykrzej...
Czy ktoś myśli o tym, co się teraz dzieje?
Jak wytryska oto Życie z trwania w pół-śmierci, w długim transie zimnego mroku?
Jeśli tak, to przywołuję w pamięci obraz i smak jaj złożonych ostatnio przez nasze kury, jako smak i obraz nowego życia, lęgnącego się poprzez ofiarę dla nas-ludzi w imię szczęśliwego rozwoju całego przyrodniego świata.
Kręcę, kręcę, ubijam, ubijam. Dar daruję.
Mniam mniam.
Jestem.
Jesteśmy.

Jak widać czerwono na nie-białym: jajo jaju nierówne, choć Wielkanoc pospólną jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz