- To te same, co u mnie - stwierdziła pani Wiera - Syn powiesił im słoninkę, ale te skurczybyki nie jedzą tam, gdzie wisi, tylko urywają ją i zabierają ze sobą! Może pół godziny pobyła.
I racja. I u nas usiłowały porwać łup, ale był mocno przymocowany i odstąpiły.

Sikorki zlatują się także do karmienia kóz i kur, w czasie, gdy obora i kurnik są na trochę otwarte.Napełniają powietrze nad całym obejściem podnieconym świergotem i zaglądają furkocząc skrzydełkami do środka tu i tam.
Jasiek patrzy na nie przez okno podnosząc wargi i warcząc. Ale kiedy jest na zewnątrz (krótko, bo długo moje kociska nie wytrzymują mrozu) nie zauważyłam, aby próbował na nie polować. Zresztą sikorki są sprytne i inteligentne (podobnie jak moje ukochane wróble, które tutaj prawie nie występują) i na widok kota odfruwają na bezpieczną odległość.

(Trochę słońca nigdy nie zaszkodzi, nawet na trzeszczącym mrozie...) Dzisiaj 14 na minusie. I prószący śnieg.


Apetyt Zofiji dopisuje. Obok jej wnuczka, wiktorynka, o imieniu Gwiazda, nasza rekordzistka mleczna. Właśnie spożyły krojone jabłka i chętnie zjadłyby więcej, jak wymownie biała wice-szefowa stada pokazuje. Co do temperatury to starzy rolnicy uważają, że bydło w czas mrozu robi się zdrowsze... Ja dodam, że oczywiście, gdy ma paszę, dach nad głową, szczelną oborę i nachucha sobie całkiem sporo ciepełka wokół siebie...
W stadzie zawsze raźniej i cieplej. Kozy przytulają się do siebie siedząc w kręgu, zagrzebane w sianie, żują i wydzielają tyle ciepła, że w porze ponad 20-stopniowego mrozu (jak było niedawno temu w nocy) wytwarzają atmosferę w całej oborze... bliską zeru.
Na podwórzu poruszamy się z Kolą i co odważniejszymi kurami (jak widać, to zwykłe zeszłoroczne nioski) wytyczonymi i ubitymi ścieżkami. Śnieg już pod spodem stwardniał (wczoraj było nieco cieplej) i trudno się po nim chodzi. Robi się ślisko.
Gusia coś o tym wie, wychodzi tylko na kilka minut na paszę i świeżą wodę, a potem znów wskakuje na swoje sianko w koziarni i grzeje łapki.

I pełna prezentacja boksu po lewej. Zawsze, gdy dźwierza otwieram wita mnie Mariano Kaziuczek wespół z młodymi żonkami, Zuzią (córką Zofiji) i Walentynką (córką Gwiazdy). W ten oto sposób.

Kozy sa cudne :))
OdpowiedzUsuń