Mrozi poniżej 10-15 stopni, spadł
śnieg, to już czwarte odśnieżanie podwórka w tym sezonie.
Zaliczona została krótka awaria prądu. Nieco wcześniej przytkała się
toaleta, a przed nią rura pieca c.o. Potem uruchamiany na mrozie samochód dziwnie zapiszczał, ale był to - jak się okazało - alarm mrozowy i znikł po nagrzaniu silnika. Udało się samodzielnie sprawy naprawić, wydostać i wynieść nadmiar popiołu, odetkać hydraulikę, rozruszać auto. Po
Trzech Królach trzeba było jeszcze rozebrać gałęzie choinkowe, robiące za choinkę, i posprzątać rozsypane igły.
Odśnieżamy na zmiany, bo jest tylko jedna szufla. Wrrr... Są z tego pewne spory. Anna uważa, że robię to nieprofesjonalnie, co znaczy tylko, że mam inną metodę od niej. Wyrywa mi z rąk narzędzie pracy, a to tak przyjemnie jest odgarniać sypki biały kożuch i maszerować ścieżką! Spacer wtedy można zamienić w energetyczne zajęcie na świeżym powietrzu. I niczym czarownica szufluje z zapałem i płonącymi pasją oczami sama.
Zaczyna się od priorytetów, zatem dróżka do obory, placyk przed nią, dróżka do altany, pracowni, paszarni i stodółki, dróżka do bramy, plac przed i za bramą, na tyle aby nie zasypało i można było bramę otworzyć dla samochodu, placyk przed garażem, dróżka do ziemianki. Potem dopiero ostatnie czyszczenie głównej drogi z garażu do bramy. Jest tego trochę, ponad 50 metrów do bramy, i jeszcze z 10 do drogi za bramą.
Poza tym spędzam czas na wysłuchiwaniu gadających głów w
tematach politycznych, słuchaniu patriotyczno-starodawnej muzyki (wiem-wiem,
mam dystans umysłu, ale serce lubi śpiewy chóralne) i na lekturze.
Wchłaniam wielotomowe epopeje, dzienniki, pamiętniki, dzieje historyczne. No, cóż, długie zimowe wieczory skłaniają do rozmyślań.
Małe gospodarstwo na pograniczu wschodnim, przyjazne środowisku i dobrym ludziom, wytrwałe. Na tym blogu można pobyć w nim i poznać jego życie, pracę, poczuć rytm czterech pór roku, a także trochę pofilozofować...
10 stycznia 2026
Zimowanie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz