3 lutego 2014

Zmiany poza-kontrolowane

Po sieni przyszła pora na kończenie łazienki na dole. Zostało sporo niewykończonych detali od czasu budowy.  Anna dzisiaj zafugowała kafelki, ja je czyszczę i wycieram do sucha i do połysku, nie jest łatwo. Mięśnie i kręgosłup bolą, ale przydaje się trochę powyciągać leniwe ciało. Jeszcze czeka obróbka okna i drzwi, dokończenie terakoty na podłodze, obudowa wanny i zawieszenie lustra nad umywalką.
Wypróbowałam dzisiaj bezglutenowy sposób na ziemniaczane kluski kładzione, zamiast mąki pszennej dodałam kukurydzianą. Wyszły bardzo dobre i nawet zwarte.
A poza tym wiatr ustał prawie całkowicie i w dzień wyraźnie się ociepliło, świeciło słońce. Drób został wypuszczony i spacerował z ochotą po śniegu przed kurnikiem, mimo wszystko nie próbuje udawać się w dalsze podróże za biały horyzont, trzyma się tego, co zna i rozróżnia.
Maleństwa mają się świetnie. Biegają już po boksie i na wybiegu oborowym, podskakując radośnie całą trójeczką.
Wieczory filmowe. Przeważnie fantastyka. "Księżyc", dwie części "Igrzysk śmierci", "Elizjum", "Wojna światów" o ataku zombich. Czasem jakieś obyczajowe, ale nie zapamiętuję tytułów. Podobał mi się dokumentalny film o Rodrigeuzie, zapoznanym amerykańskim piosenkarzu rockowym z lat 70-tych, który nagle odkrył, że jest mega-gwiazdą w Republice Południowej Afryki, gdzie wyszły tysiące pirackich kopii jego płyt, które w Stanach wcale się nie sprzedały. Z dnia na dzień się zmieniam, ale jeszcze nie mam pojęcia w kogo i po co. Ciekawe uczucie.

3 komentarze:

  1. To ja bardzo poprosze przepis z dokladnymi proporcjami na te kluski kladzione - tez jestem bezglutenowa i jak narazie klusek bez zwyklej mąki nie dalo mi sie osiagnac... (wszystkie sie rozpadaly).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie się nie da, bo robiłam na oko. Ot, utrzeć ziemniaki, było jakieś 70-80 dag, odcedzić wodę, która się wydzieli, dodać szklaneczkę, niedużą mąki kukurydzianej, ze 3 łyżki mąki ziemniaczanej, wymieszać, wbić jajo lub dwa. Ciasto ma być zwarte, nie lejące jak do placków. I kłaść łyżką na gotującą się posoloną wodę. Mnie wyszło bez problemów. A że trochę krochmal z wody się robi, to tak ma być. ;-) ES

    OdpowiedzUsuń