23 maja 2010

Sery sery

Kilka dni temu przyszła przesyłka z Agrovisu, a w niej ważne dla serowara przedmioty. Przede wszystkim bardzo wartościowy podręcznik dla praktykującego pt. "Sery" autorek niemieckich Lotte Hanreich i Edith Zeltner. Przepisy są głównie na sery niemieckie (podobno nieszczególne w smaku), ale cała reszta bezcenna.
Ponadto podpuszczka kozia, szczep bakterii, 3 formy do serów, w tym do ricotty, no, i parafina. Ta ostatnia zaraz poszła w ruch i oto efekt.


Wczoraj z kolei przy pomocy powiedzmy-Sławka powstała wędzarka do serów. Z następujących materiałów: dwa stare ule, stare cegły z rozbiórki komina i blacha z dachu starej chaty. Oto ona, już w działaniu (dym z drewna śliwkowego).


Przy okazji, że dym uspokajał komary, a upał całodzienny zelżał, kozy zaczęły się w pobliżu chętnie paść.


A młodzież męska mierzyć siły.

10 komentarzy:

  1. Mniam... wędzone serki kozie ;)
    W USA sa bardzo ale to bardzo drogie a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No, tak zajrzałam na twoją stronę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kresowa:
    tak. Jakbym w Polsce to pewnie bym wykombinowala jakos zeby od Ciebie sery kupowac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno... Ale jakby cię do ojczyzny przywiało kiedyś to zapraszam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo!
    bardzo ładne serki
    :o)

    OdpowiedzUsuń
  6. No, nie wiadomo co w nich jeszcze siedzi... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kresowa:
    dziekuje serdecznie i jak przyjade to skorzystam z zaproszenia :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowne :) Płot wpadł mi w oko... ciekawe czy dałby radę mojej Melci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalby. Jeśli tylko się nie chwieje i sztachety są dobrze umocowane kozy go nie przeskakują. To nie znaczy, że nie potrafiłyby w razie paniki czy jakiejś wielkiej ochoty, ale trzymają się zagrody bez problemu.

      Usuń