19 sierpnia 2018

Prze-twórstwo domowe.

Dzienny urobek: dwa sery (twaróg i podpuszczkowy), 4 słoiczki dżemu jabłkowo-śliwkowo-różanego, 8 słoiczków keczupu domowego, 3 litry soku jabłkowego, uwędzone 5 serków. W zasadzie trzeba liczyć dwudniówki, albo trzydniówki, bo przecież nie ustajemy w żmudnej zapasotwórczej pracy dorocznej o tej porze. Aby móc ocenić w pełni poszczególne dokonania. Jabłka dopiero się zaczynają tak naprawdę! I nikogo, kto by nas w tym wsparł, wziął sobie trochę i uzbierał. Wszędzie nadmiar, albo zwyczajne wygodnictwo. Tylko my dwie i kozy. Doszło 10 kilogramów aronii i wiaderko owoców dzikiej róży do obrania i wstępnego zamrożenia. Trzeba było już dokupić słoików, bo stare szybko się kończą. Niedługo może zabraknąć zakręcanych butelek na soki.
Zatem opróżniam gąsiory. Zlewam wino do butelek, z mniszka i kwiatów bzu. Żeby zacząć gromadzić sok na cydr. Bo ruszamy z cydrem, dłużej po prostu nie da się już zwlekać!

2 komentarze:

  1. u mnie jabłka juz zrobine, cukinia, kalarepka, faslka. Kończę ogórki. Dochodzą śliwki i gruszki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męczące to, ale w sumie jakże przyjemna praca, prawda? Zwłaszcza, jak się pomyśli ile bezpiecznego dobrego jedzenia jest na ciężki zimowy czas zagospodarowane, nie zmarnowane... ;)

      Usuń