8 lutego 2017

Sploty wyploty

Ania ukończyła w naszym domu kultury roczny kurs wyplatania ze słomy. Zajęcia trwały rok, dwa razy w tygodniu po cztery godziny. Po końcowej prezentacji, czyli wystawce mogła wreszcie zwieźć swój urobek do domu. Oto niewielki składzik różnych wyrobów, które uwieczniłam przy okazji.


Korobki, czyli nieduże pojemniki z pokrywką, pełniące w domu różne funkcje. Dobrze się w nich przechowuje cebulę i czosnek, bo te oddychają i nie pleśnieją. Tace, na kanapki, chleb czy inne gastronomiczne akcesoria, które trzeba na przykład wynieść z domu na taras albo altanę, by zjeść coś czy też pogrillować na powietrzu. Niektóre, te bez uszu i płytkie mogą służyć kotu za ulubione gniazdko (sprawdzone, koty to naprawdę lubią). Anna wyprodukowała nawet jedną jako kosz dla kwoki, by mogła spokojnie zasiąść na jajach. Świetnie się sprawdzają również kosze na pranie. Wyglądają w łazience nader przytulnie.


Tace, misy i "ptasie gniazda" ciąg dalszy... Jest nawet, uwaga, trzeba oko wytężyć, bo w samym rogu i ustawiony odwrotnie, słomiano-gliniany abażur...


Kosz na bieliznę ustawiony jak się patrzy...


A tu stare krzesło, któremu los zabrał oparcie, dało się zabawnie odnowić.



7 komentarzy:

  1. Bardzo ładne rzeczy wyszły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko jakie piękne!Też bym chciała umieć....Julia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pogratulować. Powrót do pięknej tradycji i bardzo ładne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje! Jesteście coraz bardziej samowystarczalne;)
    Wchodziłam tutaj kilka razy dziennie mając nadzieję że pojawi się jakiś nowy wpis.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo ładne przedmioty. Lubię ten styl...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne wyroby. I jeszcze do tego ta nadzieja, że jest szansa na przetrwanie tego rzemiosła.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne!, uwielbiam takie rękodzieła, gratuluję zdolności i cierpliwości :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń