14 kwietnia 2014

Odstawka

Po dokładnym wyczyszczeniu koziarni, młodzież została szczęśliwie odstawiona od cyca matek do jednego wspólnego boksu. Było, jak zawsze za pierwszym razem, nieco dramatycznego beku, ale chyba dzieciakom spodobało się być razem i dzisiaj rano panował zaskakujący spokój i cisza w oborze. Zdoiłyśmy przy porannym obrządku pierwsze wiaderko mleka. Poszło na twaróg, który jest potrzebny do świątecznego sernika. Jutro rozpoczynam sezon mleczarski.
Rozpadało się w dzień. Świat ożywa. Lało momentami nawet ostro. Tymczasem Jary przyszedł do pracy i trzeba go było, mimo wszystko wykorzystać. Wyczyścił z obornika kurnik, Ania zawiozła kurzeniec wozem do ogrodu i tam złożyła na kompostowej kupie. Przyjechał także zamówiony traktor i przeorał kawałek obszaru z rozrzuconym obornikiem. Jeśli uda się dokończyć ogrodzenie być może posadzimy tam w tym roku kartofle. I wypróbujemy moc oporu płota wobec dzików.
Potem oboje zabrali się za budowanie oddzielnej zagrody wewnątrz kurnika, która na razie ma służyć jako odsadnik dla gąsiąt, ale w przyszłości zyska nieco inne przeznaczenie. Wstawili słupy pionowe, do których przykręcili poziome barierki z żerdzi i płotek z desek.

Wczoraj nie wróciła do kurnika jedna, młodsza indyczka. Przeszukałyśmy okolice, Anna na rowerze, ja pieszo. Wszędzie panowała zupełna cisza, ptak nie odpowiadał. Stwierdziłyśmy, że musiała zostać porwana przez lisa i pożegnałyśmy się z nią w myślach. Tymczasem dziś przed południem cudownym sposobem wyłoniła się z lasu za chatą i przyszła na podwórko. Anna profilaktycznie zamknęła oba ptaki w stodółce, dając im jeść i pić na większość dnia. Gulgały stamtąd dramatycznie, w końcu wypuściłam je około 16 godziny, bacznie obserwując. Stara indyczka pobiegła szybkim krokiem do kurnika i zasiadła na gnieździe, by znieść jajo. Trzymała je cały czas, czekając na uwolnienie, choć miała w stodole dogodne warunki do niesienia. Młodsza zaś zajęła się zajadaniem piasku, co jest oznaką, że szykuje się do znoszenia, lub gdzieś już znosi jaja. I stąd nocowała w jakimś tajemnym miejscu, gdzie je składa. Piasek jest potrzebny ptakom do budowy skorupek.
Jednym słowem wszystko skończyło się dobrze.

4 komentarze:

  1. No to już będziecie sery mieć. Ja ruszam z serami dopiero wczesną jesienią bo będę miała mleko od krowy. W tej chwili tylko twaróg robię...

    OdpowiedzUsuń
  2. Na dziki tylko elektryczny pastuch , dwie taśmy jedna na 25 cm ,druga na 60 cm i prąd na okrągło cały sezon wegetacyjny . Wypróbowany i jedyny pewny sposób na dzika.

    OdpowiedzUsuń