12 grudnia 2015

Długie wieczory

Było kilka nocy z temperaturą około zera, rano witała nas malownicza szadź na polu i drzewach. Teraz znów pada. Niech pada. Ziemia przyjmuje wodę z radością po tak upalnym i suchym lecie.
Anna odbyła dwudniowe szkolenie u zawodowego ceramika z Warszawy i jest z niego bardzo zadowolona. Wreszcie udało jej się utoczyć glinianą butelkę i dzbanek. Pilnie ćwiczy na swoim kole, choć najpierw trzeba mocno przepalić w piecu, aby móc w pracowni wytrzymać kilka godzin. 
W tym czasie w wolnowarze warzy się przeważnie jakaś zupa na kościach koźlęcych bądź gęsich. Pożywne rosoły, warzywne, fasolowe, cebulowe. 
Długie popołudnio-wieczory skłoniły mnie do pisania. Walczę przy jego pomocy z odzywającą się od czasu do czasu depresją, niechybnie jesienną.

1 komentarz:

  1. Niech jesienna depresja odejdzie wszak i jesień już poszła:): Zyczę Ci wielu powodów do radości....I pisz, to pomaga:)
    Pozdrawiam zimowo , bez sniegu:)

    OdpowiedzUsuń